wtorek, 27 grudnia 2016

Adommy Christmas - Img #7 #Adommy

Więc tak jak obiecywałam, specjalny prezent ode mnie na Święta! Miałam wstawić w Wigilie, potem w Święta, potem wczoraj, ale wiadomo jak to jest: przygotowania, zjazdy rodzinne i tak wyszło, więc za spóźnienie przepraszam. Mam nadzieję, że się Wam spodoba, bo pisałam to rok temu i wtedy jeszcze preferowałam pisać w pierwszoosobowej narracji, więc czuć inny styl haha, ale może da się to czytać XD
Uwaga scena +18!
Nie przedłużając, miłej lektury kochani!

---------------------------------------

Wpadłem do domu z reklamówkami pełnymi świątecznych zakupów. W domu pachniało pierniczkami i choinką. Wczoraj przyozdobiliśmy jedną dużą w pokoju gościnnym i w sypialni małą. Przedpokój był pełen kolorowych łańcuchów i światełek, pozostałe pokoje tak samo. Ah jak ja kocham Święta. Kocham ten nastrój, tą atmosferę. A cieszę się jeszcze bardziej, bo to moje pierwsze Święta z Tommym.
 -Kochanie wróciłem!
 -No nareszcie  - zszedł do przedpokoju i aż się złapał za głowę jak zobaczył tych pięć wielkich reklamówek na podłodze - Matko Boska Adam czyś ty cały sklep wykupił? Posłałem cię tylko po jajka!
-Spoko jajka też mam  - podałem mu trzy paczki po dziesięć jajek każda - Ale wiesz, mam też dwa schowane w zapasie  - mrugnąłem do niego porozumiewawczo i uśmiechnąłem się przebiegle.
 -Ja ci tego wina przy wigilii nie dam.
 -Dlaczego?
 -Bo już chyba jesteś pijany  - roześmiał się.
 Zanieśliśmy to wszystko do kuchni i zaczęliśmy kończyć potrawy na wigilie. Niestety nie dałem rady przyjechać na wigilie do domu, ale rodzina wpadnie jutro. Tommy tak samo. Dziś jesteśmy sami. Heh to prawie jak randka.
***
 -No ... nareszcie gotowe  - powiedział Tommy tak około szesnastej trzydzieści.
 -No to teraz trzeba się przyszykować nie? – spytałem, drapiąc się po głowie.
 -No raczej to, że jesteśmy sami nie oznacza, że mamy olać odświętne ubrania chyba nie? W ogóle by nastroju nie było.
 -No dobra okej już się tak nie bulwersuj haha rozumiem, sam sobie nie wyobrażam. Poza tym to początek Świąt, to żeby chociaż szacunek okazać.
 -Dokładnie – rzekł.
 -To co?
 -Co co?
 -Kto pierwszy?
 -W łazience?
 -Haha jak ty mnie dobrze znasz – westchnąłem teatralnie.
 -Pfff możesz pomarzyć.
 -Czemu?
 -Bo już mnie tu nie ma hahaha - po tych słowach zaczął biec, a zanim ja załapałem co się właściwie dzieje, on był już w połowie schodów.
 Skubaniec. Bez przesady, nie mam tak wolnego zapłonu, to trwało max sekundę, więc skąd on taki szybki ja się pytam? Zanim dobiegłem do łazienki, ten już brał prysznic, kurde szybki jest. Poddałem się. Udałem się do sypialni i wybrałem jakieś ciuchy. Postawiłem na czarne spodnie i białą koszule plus czarny garnitur i czerwony krawat. Hah ale się odstawię.  Po jakimś czasie usłyszałem, że woda się już nie leje. Po chwili na korytarzu usłyszałem jakieś dziwne dźwięki, po czym drzwi do pokoju się otworzyły. Stanął w nich Tommy. Ale nie byle jaki Tommy. Tommy świeżo po prysznicu, którego skóra jeszcze była wilgotna i lśniła magicznie w blasku tylu światełek. Nie miał na sobie nic poza ręcznikiem przewiązanym na biodrach. Nie mogłem skończyć go lustrować wzrokiem.
 -No skończyłeś już?
 -..... a ... em ... co?
 -Pytam, czy skończyłeś się już na mnie gapić. Zapomniałem ubrań i przyszedłem je zabrać.
 -O, jasne, sorki  - było mi głupio, że się tak zaciąłem.
 Przesunąłem się tak, żeby miał wolne przejście do szafy, bo faktycznie zająłem dość dużo miejsca.
 -Dzięki  - zabrał coś i poszedł.
 Najwyraźniej miał przygotowane. Chwilę jeszcze tak stałem, ale po pewnym czasie zacząłem zbierać ubrania, które rozrzuciłem. Nagle sobie przypomniałem o prezentach. Szybko wyjąłem mój ze skrytki i poleciałem jak wariat zanieść go pod choinkę. Kiedy już to zrobiłem, w samą porę wdrapałem się na górę, bo w tym momencie Tommy wyszedł z łazienki i powiedział, że już mogę. Nie no, on wyglądał tak cholernie dobrze. Miał na sobie czarne rurki i czarną koszulę w białą falbaną. Udaliśmy się do sypialni, on usiadł przy toaletce a ja zabrałem ciuchy i poszedłem wziąć prysznic. O dziwo nie zajęło mi to dużo czasu, bo udało mi się skupić tylko na tej czynności. Kiedy już byłem ubrany wszedłem do pokoju i zastałem Tommy'ego jak malował sobie oczy.
-I co się gapisz?
 -No bo przeuroczo wyglądasz jak się malujesz -wyszczerzyłem się.
 -Adam, weź ty się sobą zajmij ok?
 -No wiesz co? - oburzyłem się.
 -No co?
 -No to by było z obrazą dla ciebie.
-A to niby dlaczego? - uniósł jedną brew.
-Bo ty napewo lepiej się mną zajmiesz niż ja sobą sam – poruszyłem brwiami, a on strzelił sobie z dłoni w czoło.
 -Adam proszę cię, nawet w wigilie myślisz tylko o tym?
 -Hah ja o tym myślę cały czas.
 Sam pociągnąłem oczy eyelinerem i się popudrowałem, bo w sumie byliśmy sami, więc nie miałem zamiaru chować się przed Tommym pod toną tapety. W końcu około godziny osiemnastej zeszliśmy na dół i zaświeciliśmy choinkę, podzieliliśmy się opłatkiem i złożyliśmy sobie życzenia, po czym zasiedliśmy przy stole wigilijnym naprzeciwko siebie. Jedliśmy te potrawy odzywając się tylko po to, żeby oznajmić, że przyszła kolej na następną. Nawet jak jedliśmy to patrzyliśmy prosto w oczy. Jezu, to jego spojrzenie, zaraz mnie coś trafi. Jak on tak spokojnie siedzi? O .... o nie, tylko nie to. Spojrzałem na swoje spodnie i myślałem, że coś mnie trafi. Dobrze, że siedzimy po dwóch końcach stołu, bo on napewo by to wykorzystał. Miałem nadzieje, że tylko mi się zdawało, ale nie. Oczywiście standardowo musiałem się podniecić. Ja nie mogę, czemu tak łatwo mnie do tego doprowadzić? Byłem zrozpaczony.
-Adam, coś się stało?
-Yyy co? Nie .... yy nie. Nie nie.
 -No przecież widzę, że coś jest nie tak. Ość połknąłeś czy co? - zaśmiał się.
 Możliwe... możliwe też, ze to ta ość mi postawiła coś, co miało być dziś spokojne eh... przynajmniej na razie miało być.
 -No powiesz wreszcie o co chodzi?
 -Ehhh ... domyśl się - powiedziałem przygnębiony.
-....ahahahahaahahaha...
 -Nie no pewno, bardzo śmieszne.
 -No właśnie bardzo - dalej się krztusił ze śmiechu.
 -A co cię tak bawi w tej sytuacji, co?
 -A to, że jestem w tej samej sytuacji hahahahaha i bałem się, że tylko ja hahahaha.
 Nie no zdziwił mnie.
 -To czemu ty taki opanowany?
 -A co? Mam się na ciebie rzucić przez stół?
 -Nie, ale wiercenie mile widziane hahaha.
-Wiercić to ty się będziesz potem - mrugnął - a teraz jedz.
 Skończyliśmy posiłek, pośpiewaliśmy kolędy i udaliśmy się pod choinkę, żeby wręczyć sobie prezenty. Tommy włączył telewizje na jakimś kanale, gdzie leciały świąteczne teledyski. Potem podszedł do mnie, po czym razem usiedliśmy na białym puchatym dywanie, który został rozłożony specjalnie na Święta. Kurcze był taki mięciutki, że od razu zachciało mi się spać.
 -No więc, Adam - zaczął Tommy - chciałem ci życzyć jeszcze raz wesołych Świąt - powiedział, po czym wręczył mi paczkę.
 Znalazłem tam moją ulubioną wodę kolońską, lakier do włosów i coś co sprawiło, że położyłem się na podłodze i popłakałem ze śmiechu. Dostałem różowe bokserki z białym śladem dłoni na kroczu. Hahahaha. Takie rzeczy to tylko Tommy wymyśli.
-Hah no i jak? - spytał.
-Jaja se robisz? - spytałem przez łzy.
-Nie, już mam i więcej nie chce.
 -Hahahaha o nie. Jesteś niemożliwy czasem, no pewnie, że się podobają. Już wiem, w czym będę paradował po domu haha.
Wtedy mu mina zrzedła.
 -Ej ty tak serio? - przełknął nerwowo ślinę.
 -No a jak?
 -No to się wpakowałem, przecież ja nie wytrzymam.
 Zaczęliśmy się oboje śmiać.
 -To trzeba było o tym pomyśleć wcześniej hahahaha... dobra, otwieraj mój. Wesołych Świąt Tommy.
Podałem mu prezent, a kiedy go otworzył oczy mu lśniły jak małemu dziecku. Dałem mu nowy czerwono czarny bas oraz kostkę do gry. Wszystko z jego imieniem, a do tego taką kurtkę, która mu się strasznie podobała.
 -Adam to jest... to jest... ja nie wiem co powiedzieć...
-Najlepiej nic nie mów, bo mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę...
 -Wiesz, ja też mam...
 Odłożyliśmy swoje prezenty na bok, a sami przysiedliśmy się bliżej siebie.
-Adam... chciałem ci podziękować, za to że jesteś.
-Ja też chciałem, ale uważam, że moją radość lepiej niż słowa wyrazi to.
 W tym momencie patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Powoli zaczęliśmy się do siebie przybliżać. W końcu oparliśmy nasze czoła o siebie. Chwilę tak trwaliśmy aż w pewnym momencie położyłem Tommy'emu jedną rękę na karku, a drugą objąłem go w pasie i przysunąłem do siebie. Niby był przygotowany na ten ruch z mojej strony, a jednak go zaskoczyłem. Złączyłem ze sobą nasze gorące spragnione siebie wargi. Tommy zarzucił mi swoje dłonie na kark. Całowaliśmy się najpierw delikatnie, jakby badając grunt, na co możemy sobie pozwolić, ale z każdą chwilą ten pocałunek był coraz bardziej namiętny i zachłanny. Już po chwili poczułem jak język Tommy'ego przesuwa się delikatnie po mojej dolnej wardze wywołując u mnie dreszcze. Prosił o wejście. Rozchyliłem delikatnie usta dając mu wolną drogę. Od razu to wykorzystał. Przejechał po moim podniebieniu a potem po języku. Ja nie pozostawałem mu dłużny i odpowiedziałem tak samo. Niestety po jakimś czasie zaczęło nam się kończyć powietrze. Niechętnie oderwaliśmy się od siebie i zachłannie braliśmy oddech. Ah, jak on wspaniale całuje. Spojrzeliśmy na siebie ponownie i wtedy coś pękło. Tommy poprostu przysunął się do mnie jak najszybciej zdołał i powalił mnie na dywan, po czym usiadł mi na biodrach w bardzo wrażliwym miejscu. Momentalnie przeszły mnie dreszcze. Spoglądał na mnie chwilę, a potem przybliżył się i złożył najsłodszy pocałunek jaki od niego dostałem, ale jak to Tommy, nie mogło się w takiej chwili obyć bez akcentów seksualnych, więc chwycił moją dolną wargę zębami i lekko pociągnął. Erekcja w moich spodniach się powiększyła, a skoro on na mnie siedział, to wyczuł to, uśmiechnął się przez pocałunek i poruszył delikatnie i zmysłowo biodrami, co tylko podkręciło napięcie. Jęknąłem prosto w jego uchylone usta, co wywołało u niego kolejny uśmiech. Podobało mu się górowanie nade mną, ale ja mu to odebrałem. Odwróciłem nas tak, że teraz ja siedziałem na nim i również wykorzystałem moje zdolności ruchowe, jednak ja robiłem to dłużej, ale zrezygnowałem z tego i wstałem.
 -C-co ty robisz? - wydyszał.
 -Idę spać.
-Chyba cię popieprzyło - oburzył się, właśnie o to chodziło, teraz napewno będzie miło haha.
 -Jeszcze nie - mrugnąłem i udałem się do pokoju.
***
Wszedłem na górę.  Stanąłem tyłem do drzwi i zacząłem rozpinać garnitur. Zaraz usłyszałem szybkie kroki na schodach. Do pokoju wpadł Tommy. Ja już miałem rozpięty garnitur.
 -Nie myśl sobie, że teraz pójdziesz spać.
 -Ależ nie miałem takiego zamiaru złotko - wymruczałem.
 -I dobrze.
Zerwał ze mnie garnitur. Zaczął się zachowywać jak jakieś zwierze, ale mi się to podobało ... nawet bardzo mmmmm. Odwrócił mnie jednym gwałtownym ruchem, jednakże ja w tym czasie popchnąłem go na łóżko, po czym sam na nie szybko wskoczyłem i przyssałem się do niego wplatając mu palce we włosy. Pewne części naszych ciał wręcz błagały o uwolnienie, ale ja musiałem skończyć go całować. Odepchnął mnie i ponownie na mnie usiadł. Rozpiął moją koszulę, po czym zrzucił ją ze mnie i zaczął całować moją szyję, potem obojczyki przez klatkę piersiową i brzuch aż dotarł do linii spodni. Powoli je rozpiął, a ja w tym czasie dostawałem szewskiej pasji.
-No zdejmij je kurwa! - ledwo wytrzymywałem, najgorszy rodzaj tortur.
 Wreszcie zdecydował się rozpiąć w całości zamek i zdjął je powoli z moich nóg. A następnie zaczął masować mojego penisa przez materiał czarnych bokserek, ale on już też nie mógł wytrzymać, bo przerwał i chwycił je zębami i zdjął. Byłem na skraju pożądania. Jęczałem i wzdychałem jak opętany. Myślałem, że eksploduję jak Tommy wziął go do ust i zaczął intensywnie pracować językiem. Matko nie. Przerwałem te tortury i przewróciłem Tommy'ego tak, że teraz to on leżał pode mną. Natychmiast rozpiąłem mu koszulę i zdarłem ją z niego. Byłem bardo podniecony. Przyssałem się do niego szyi i zrobiłem mu malinkę, chciałem go doprowadzić na skraj pożądania jak on mnie. Ale kiedy jestem w takim stanie nie potrafię zbyt długo się drażnić. Przejechałem językiem po całej długości jego tułowia, po czym rozpiąłem spodnie i zdjąłem mu bokserki.
 -Uhuhu ... a ... Adam jakie z c-cieb-bie zwie-ah-rze.
 Jego jęki tylko mnie podsycały. Zacząłem się bawić jego kolegą. Wziąłem go do ręki i wykonywałem posuwiste ruchy, a chwilę potem przestałem się patyczkować i wziąłem do ust ile byłem w stanie. Ssałem i lizałem, chcąc sprawić mu niezapomnianą rozkosz, której był wart.
 -O Jezu, Adam co ty r-r-robisz?
 Wyjąłem go ze swoich ust i przeniosłem się nad udręczoną pożądaniem twarz blondyna, po czym pocałowałem delikatnie jego usta, co było dla niego torturą.
 -O tak Tommy, krzycz teraz moje imię...
Wtedy podniosłem go i obróciłem tak, że był plecami do mnie, po czym wsunąłem się w niego bez ostrzeżenia. Wrzasnął niemiłosiernie głośno, ale sam zrobiłem to samo. Wchodziłem i wysuwałem się, by po chwili wejść głębiej. Oboje krzyczeliśmy swoje imiona i jęczeliśmy z rozkoszy jaką nam dawałem. Po chwili wpadłem na pomysł to zacząłem jeszcze masować rękami jego przyrodzenie.
-Kurwa Adam .... zabiję cię -wydyszał.
 -Heh .... może poczekaj do końca co? -wysapałem.
 Ale już tylko sekundy dzieliły nas od szczytu. W pewnym momencie poczułem jak z jego członka tryska ciepła ciecz i z moim stało się to samo. Doszliśmy. Doszliśmy na sam szczyt rozkoszy. Oboje krzyczeliśmy. No inaczej się nie dało. Wysunąłem się z niego i oboje opadliśmy na poduszki naprzeciw siebie. Dyszeliśmy próbując unormować oddech.
-Adam?
-Tak?
 -To była najlepsza wigilia w moim życiu - uśmiechnął się.
 -Hah, moja też.
 Pocałowaliśmy się czule, po czym przykryliśmy się kołdrą i zasnęliśmy w swoich objęciach.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz